Ktoś szuka guza...

W Waldenhof mówi się po karczmach i dworach, że coraz więcej osób zostało zapytanych o przodków niektórych rodzin. Dodając dwa do dwóch wyszło na jaw, że kręci się po mieście i okolicach grupa, która próbuje dowiedzieć się o historii rodów Vanhalden, Hund, Walden, Hullau i kilku innych, a zwłaszcza zainteresowana jest wydarzeniami i krewnymi, którzy żyli około roku 2000KI (co niebezpiecznie kojarzy się z największym zuchwalstwem ze strony Vlada von Carstein). A ponieważ wiadomo, że nikt nigdy nie zdobywa wiedzy historycznej dla własnej przyjemności, bo to niedorzeczne, wniosek jest jeden - czegoś szukają, co mogło zostać ukryte 500 lat temu.

Po mniej-więcej tygodniu od pojawienia się tejże grupy w mieście, wiadomo już, że należy do niej ktoś z Talabeclandu (rozpoznano akcent), jakiś względnie wyedukowany jegomość z Nuln i dziewczyna imieniem Betty.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA, o ile nie zaznaczono inaczej.