W cieniu Drakenhofu Wiki
Advertisement

Jak głosi wieść sylvańska „Dwór Nocy” działa. Jednak nie jest to jaskinia rozpusty i zepsucia jak głosili co poniektórzy. Wręcz przeciwnie. Po pomocy jaką Vanhaldenowie udzielił sponiewieranemu w zamieszkach Waldenhof, jego mieszkańcy otoczyli przybytek swego rodzaju szacunkiem. Burdel jak burdel, jakiś być musi. A tu właściciel jeszcze dba nie tylko o to, by kabzę napchać ,ale by i ludziom jakoś pomóc. Znaczy się, zacny pan z niego. Ponadto „Dwór Nocy” okazał się wykwintną gospodą z całą masą dodatkowych „usług”. I nie mowa tu tylko o wdziękach nadobnych, zadbanych i czystych panien, ale też o porządnej strawie, wyśmienitych trunkach i ogólnie pojętej rozrywce. W repertuarze znalazły się bowiem takie pozycje jak; występy znanych trubadurów, odczyty dokonań Sigmara, pokazy kunsztu akrobatycznego czy nawet dysputy naukowe. Przybytek szybko zaczął zyskiwać renomę i reputację miejsca kulturalnego i idealnego do prowadzenia interesów. Jako, iż część „nocna” oddzielona jest od „dziennej” cienką acz wyraźną linią, do „Dworu” zaczęły schodzić się, prócz kupców i szlachciców, również mieszczki i szlachcianki. W końcu bowiem miały miejsce, gdzie mogły oderwać się od gwaru dnia codziennego i spokojnie poplotkować.

„Dwór Nocy” zaczyna rozkwitać, a jego motto: „Miłość ponad podziałami” jest już powszechnie znane i powtarzane przez lud Sylvanii.

Advertisement